Wszędzie słyszałem, że trzeba pić więcej wody. Postanowiłem to przetestować w warunkach typowego dnia w biurze - spotkania, telefony, ciągłe przerywanie pracy.
Jak to robiłem
Przez 30 dni piłem dokładnie 3 litry wody dziennie. Kupiłem butelkę z podziałką, żeby nie zgadywać. Ważyłem się codziennie rano, mierzyłem ciśnienie i zapisywałem, jak się czuję.
Pierwsze dwa tygodnie były koszmarem. Chodziłem do łazienki co 45 minut. Nie mogłem normalnie pracować, zwłaszcza podczas dłuższych wideokonferencji z klientami. Dwa razy musiałem prosić o przerwę w trakcie ważnych spotkań.
Co się faktycznie zmieniło
Po trzech tygodniach mój organizm się przyzwyczaił. Ciśnienie spadło z 142/89 do 128/82 - to był pierwszy mierzalny efekt. Bóle głowy, które miałem 2-3 razy w tygodniu, pojawiały się raz na dwa tygodnie.
Schudłem 2,3 kg, ale nie jestem pewien, czy to zasługa wody. Prawdopodobnie po prostu rzadziej sięgałem po przekąski, bo żołądek miałem pełny.
Niespodziewane problemy
Nikt mi nie powiedział, że wypłukuję elektrolity. W 18. dniu dostałem skurczów mięśni podczas biegania. Musiałem dodać magnez i potas - bez tego czułem się słabo po treningu.
Czy to działa? Tak, ale nie dla każdego w taki sam sposób. Jeśli pracujesz zdalnie i masz łazienkę obok - spróbuj. Jeśli jeździsz cały dzień do klientów - zacznij od 2 litrów.